
|
Moja przygoda z bulterierem |
|
Kynologia była moim hobby od zawsze... Posiadanie psa to największe (w tej chwili już spełnione) marzenie z dzieciństwa. Moja pasja do psów ukierunkowała się do jednej rasy - bulteriera angielskiego. Od momentu kiedy po raz pierwszy zobaczyłam na własne oczy tego małego „kosmicznego stworka” - ukradł on moje serce na dobre. Marzenia o posiadaniu własnego bulla trwały 10 lat, aż do momentu kiedy na mojej drodze pojawiła się Ona :-) Guara Dziedzictwo Tudora - wymarzona suczka, spełnienie moich długoletnich oczekiwań, zamieszkała ze mną w 2002 roku. Ale każdy kto zna tę rasę wie, że „bulteriero-mania” to okrutna choroba, postępująca w zastraszającym tempie... Jej objawem jest nieodparta i nieposkromiona chęć posiadania nie jednego, ale dwóch, trzech (a nawet i większej ilości) psów tej niepowtarzalnej rasy. I tak pod wpływem tejże nieuleczalnej choroby w 2006 roku w moim życiu pojawił się Rolls-Royce Dziedzictwo Tudora - pies o gołębim sercu, pluszak i przytulak - po prostu nasz Misiu :-) Udało mi się również odcisnąć piętno okrutnej „bulteriero-manii” na całej rodzinie i licznej grupie znajomych, udowadniając i ucząc ich, iż bulterier to nie krwiożercza bestia - jak o niej niesprawiedliwie mówią i piszą.
Zachęcam więc do obejrzenia strony, poznania moich psów, a być może znowu uda mi się kogoś zarazić pasją i chęcią posiadania „kosmicznego” psa o figlarnym usposobieniu, urodzie świnki i upartości osła, bo nie każdy wie, że bulterier to clown w psiej skórze.
Zapraszam Justyna
|
|
Razem z Rolls-Royce Dziedzictwo Tudora |

|
Razem z Guarą Dziedzictwo Tudora |